Poniższy krótki esej ma charakter przede wszystkim okultystyczny. Stanowi on opracowanie spostrzeżeń i notatek z paru ostatnich miesięcy, a które dotyczyły głównie duchów z mojej okolicy - mieszkam na Śląsku. Dlatego też moje opracowanie dotyczy głównie regionów ściśle niedaleko mojego miejsca zamieszkania. Pomimo to, sądzę, że pewne obserwacje tutaj spisane mogą mieć charakter uniwersalny i przydatny dla każdego praktykującego, chociaż niewątpliwie najbardziej skorzystają na tym osoby zajmujące się szamanizmem i czarostwem. Z wiadomych powodów.
Dlatego też wykształcony Czytelnik i teoretyk nie znajdzie w tym krótkim eseju zbyt wiele wnikliwości - tu jestem bardziej praktyczny.
Czym są duchy koszmarów? Ich naturę zacząłem poznawać od czasu, gdy obudziłem pewnego ducha znajdującego się w lesie niedaleko mojego domu. Ów genius loci lasu, mieszkający na bagnach, był silnie związany z koszmarami i lękiem. Zgodził się uczyć mnie o swojej naturze i duchów jemu pokrewnych.
Strach, psychol. Reakcja emocjonalna o charakterze wrodzonym pojawiająca się w sytuacji realnego, rozpoznawalnego zagrożenia(w odróżnieniu od nie mającego uchwytnej przyczyny lęku neurotycznego); towarzyszą jej liczne objawy fizjologiczne
Lęk, psychol. Szczególny rodzaj strachu, występujący bez wyraźnych zewn. zagrożeń i przyczyn; źródła jego tkwią w zwykle nieświadomych, nerwicowych konfliktach wewnętrznych(za PWN).
Dotychczas miałem kontakt z dwoma typami duchów wywołujących strach - lasu i powietrza. Pierwsze, można powiedzieć, wywołują lęk. Te drugie wywołują strach. Zajmijmy się tymi, które wywołują lęk.
Generalnie, lęk jest bezprzedmiotowy. Tak samo jak strach jednak, wiąże się z przeczuciem wystąpienia czegoś złego; lęk, jak już zostało powiedziane, ma raczej przyczynę wewnętrzną niż zewnętrzną. To, co wywołuje lęk, są wyparte schematy, czy raczej konflikt wewnętrzny - o tym wspominał już Freud w swoim obszernym wyjaśnieniu nerwic. Na potrzeby tego eseju wyjaśnienie tego mechanizmu nie jest potrzebne. Niech mi będzie wolno jednak ująć ten temat w symbolu bagna, który jest powiązany z tym typem duchów. Symbolika bagna bowiem jest w tym wypadku nieprzypadkowa. Energia psychiczna, która znajduje się w wypartych schematach, jest zatrzymana, a przez to możemy mówić o pewnym rodzaju jej rozkładu. I to jest właśnie moment, który przyciąga różnego rodzaju nerwice. Jak zauważyłem, jest to energia lubiana przez te duchy.
Ujmując rzecz krótko, duchy, które spotykałem w lasach są powiązane z konfliktami i schematami wewnętrznymi. Ich obecność manifestuje się, między innymi, w snach jako typowe koszmary. Jednak nie jest to jedyna możliwa manifestacja; poza sennymi zjawami mogą się one objawiać jako kształty w ciemności lub kształty tworzone przez gałęzie drzew; dziwne dźwięki dochodzące ciemnych zakamarków. Osobliwe lubią przychodzić przed snem - w ten sposób można je obserwować jako patrzące z ciemności twarze, które jednak nigdy nie atakują. Dzieje się tak z powodu lustrzanej natury tego typu duchów. Nie inaczej, same duchy rzadko kiedy mają własną formę - o wiele częściej pojawiają się jako chmura ciemności, w której możemy dostrzec nasze własne lęki. Psychologicznie tę sferę można przypisać Cieniowi.
Do czego można wykorzystać duchy tego typu? Najbardziej oczywistą praktyką wydaje się być praca z własnymi lękami - jako że to w nich one się odbijają. Nie zalecałbym tego jednak bez wcześniejszego przygotowania z energiami pozytywnymi, np. solarnymi. Drugim możliwym zastosowaniem jest sprowadzanie duchów koszmarów na swoich wrogów. Są to dobrego rodzaju klątwy, tym bardziej, jeśli ofiara sama sobie z nimi nie poradziła.
Duchom tym można składać następujące ofiary - jeżeli chodzi o ich naturę Księżyca, można im złożyć kadzidło lotosu. Poza tym odpowiednie są zapachy: Kawa, aloes, magnolia. Co do innych ofiar, można składać im kwiaty wymienionych kadzideł. Pracując w domu można puścić muzykę typu drone, dark ambient (np. Sui Generis Umbra), electro, miękkiej grzechotki, etc. Raczej nie ma sensu ich przywoływać rytualnie; o wiele lepsze są w pracy szamańskiej i snów. Pracując z nimi jako snami, należy używać gnozy liminalnej (stanu pomiędzy snem i jawą), wizualizować zbierającą się ciemność, szarą mgłę, maski, twarze, etc. Także praca z sigilami daje tutaj dobre efekty jako pragnienie uzewnętrznienia swoich lęków.
Zajmijmy się teraz duchami wiatru - do tego czasu muszę przyznać, że spotkałem się z nimi tylko parę razy, a pracowałem tylko raz. Siłą rzeczy więc dane spisane będą krótsze i będą bardziej spekulatywne. Idźmy jednak wstecz i zajmijmy się najpierw ich manifestacjami.
Są to: Wyjący wicher, wrzask w dalekim lesie, wizja nietoperza, wielkie, szponiaste ptaki na niebie, rzeczy bijące o okno podczas wietrznego dnia, huczący, stary piec, dziwne echa, wizja czarnej wiedźmy lecącej na sabat, etc. Jako duchy związane z Merkurym, powinny być przywoływane w środę, najlepiej w nocy na pustych przestrzeniach, podczas wichury i zawodzącego wiatru. Formą ofiary dla nich jest ziarno lub chleb, który zjedzą ptaki. Lubią dźwięk fletu i wrzask.
Strach, który powodują te duchy, jest raczej zewnętrzny niż wewnętrzny i nie ma wiele wspólnego z wewnętrznymi schematami. Raczej ich siła jest związana z destrukcją ego i właśnie do tych celów mogą zostać użyte. Nie manifestują się w snach, dlatego w tym przypadkach możemy mówić nie tyle o duchach koszmarów, co strachu w ogóle. Uosabiają lęk przed śmiercią ego i to właśnie w jego zniszczeniu są przydatne.
Pewne przesłanki o tego rodzaju siłach zawierał w swoich pracach Beksiński, jednak ducha można znaleźć w obrazach przedstawiających ruiny, nieużytki, rozległe i puste przestrzenie, etc.
Kończąc, dlaczego duchy koszmarów i strachu? Odpowiem na to pytanie fragmentem z Księgi Tota dotyczącej osiemnastej karty tarota:
Ścieżkę strzeże Tabu. Jest ona nieczystością i czarostwem. Ponad wzgórzami są czarne wieże nieznanej tajemnicy, przerażenia i strachu. Wszystkie przesądy, uprzedzenia, martwe tradycje i starożytna nienawiść łączą się, by zaciemnić jej twarz przed ludźmi. Potrzeba niewiarygodnej odwagi by kroczyć tą drogą. Jest to dziwne, złudnicze życie. Ogniste zmysły są przytępione - ten Księżyc nie jest powietrzny. Ten, który podejmie się tej misji musi polegać na trzech niższych zmysłach - dotyk, smak i węch. To światło może być gorsze niż ciemność, a cisza jest rozrywana wyciem dzikich bestii.
To jest próg życia; to jest próg śmierci. Wszystko jest tajemnicze, wszystko niepewne, odurzające. Nie życzliwe, solarne upojenie Dionizosa, ale koszmarne szaleństwo groźnych narkotyków; to odurzenie zmysłu, po którym umysł został zniesiony przez jad Księżyca. To jest to, co zostało napisane w Księdze Początku Abrahama: "Groza ciemności spadła na niego". Przypomina się tu o mentalnym echu nieświadomego pojmowania, wielkiej niesprawiedliwości,, którą mistycy opiewali w swoich dziełach jako Mrocznej Nocy Duszy. Jednak najlepsi nie pojmują tego w ten sposób. Jakikolwiek strach miałby być doświadczony przez duszę, jakiekolwiek obrzydliwości miałyby podsycać nienawiść serca lub jakakolwiek trwoga napadłaby na umysł, odpowiedź pozostaje zawsze taka sama: "Jak piękną jest podróż!"
Większość praktykujących może znajdzie te duchy zbyt przerażającymi, woląc raczej medytować nad naturą wszechświata. Dla tych, którzy nie lubią półśrodków i nie boją się takich rozwiązań - duchy lęku i strachu są dla nich. |